WIADOMOŚCI
RECENZJA: Lesere, Jermyn Street Theatre ✭✭
Opublikowano
Autor:
timhochstrasser
Share
Lesere
Jermyn Street Theatre
14/07/15
2 gwiazdki
Jermyn Street Theatre to kameralna przestrzeń, która doskonale nadaje się do wystawiania thrillerów, a na dodatek wyposażona jest w zbawienną klimatyzację. Dzięki niej w te letnie miesiące klaustrofobia i poczucie zamknięcia ograniczają się do sfery psychologicznej, a nie fizycznej. Do sierpnia teatr gości „Lesere” – nową sztukę Ashleya G. Hollowaya, podzieloną na dwa akty, graną na scenie centralnej przez trójkę aktorów.
Spektakl otwiera oszczędnie umeblowane wnętrze przywodzące na myśl lata 20. XX wieku, z pnączami winorośli pnącymi się po oświetleniu. Jane (Cassandra Thomas) i John (Leon Williams) to małżeństwo żyjące skromnie na francuskiej wsi po zakończeniu I wojny światowej. Pierwsze dialogi są lekkie i codzienne, ale gdy tylko postacie schodzą ze sceny, dopadają ich dreszcze, bóle głowy i inne niepokojące objawy fizyczne, będące echem niedawnej traumy. Od razu widać, że będzie to sztuka, w której wojenne wspomnienia rzucają długi cień, a dystans między uprzejmą fasadą a mroczną przeszłością będzie się pogłębiać. Mimo widocznej radości i wytchnienia, jakie para czerpie z wiejskich rytuałów oraz – w przypadku Jane – z pisania poezji, w tej sielance wyczuwalny jest nurt ucieczki od rzeczywistości, podkreślony złowieszczymi efektami dźwiękowymi przypominającymi odległy ostrzał artyleryjski. Dowiadujemy się, że Jane pochodzi z zamożnej rodziny, ale służyła jako pielęgniarka na froncie zachodnim, a John był oficerem nad Sommą i trafił do niewoli.
W ten scenariusz, w ciągu zaledwie jednego dnia, wkracza trzecia, tajemnicza postać – George Darbridge (Richard Atwill). Wpada on do domu w pełnym stroju wieczorowym z ranną dłonią, którą prosi Jane o opatrzenie. Okazuje się, że zatrzymał się w pobliskim zajeździe, zbierając materiały do powieści, i on również ma za sobą wojenne przeżycia, o których wolałby zapomnieć, oraz żonę Francuzkę, która niedawno zmarła podczas epidemii hiszpanki. George zachowuje się w sposób natarczywy – zaczyna wypytywać Jane o jej przeszłość i karierę wojskową Johna, podważając przy tym szczerość ich relacji. Pod koniec sceny udaje mu się wyjść z prywatnym dziennikiem poetyckim Jane, co daje mu wystarczająco dużo amunicji, by zasiać ziarno niepewności, gdy wraca później, by przedstawić się Johnowi. Do przerwy zyskuje on taką przewagę nad parą, że zmusza ich do przebrania się i zasiadania do pozorowanej kolacji we własnym domu, gdzie każde danie staje się ćwiczeniem z wyznawania prawdy pod jego dyktando. Ten schemat dominuje w drugiej połowie, gdzie każdemu posiłkowi towarzyszą wyborne wina, ale okazują się one serią coraz bardziej porażających rewelacji, które zmuszają widzów do całkowitej rewizji tego, co myśleliśmy o bohaterach dramatu.
Sztuka jako całość jest dość pouczająca pod względem budowania napięcia teatralnego, choć nie zawsze działa to na korzyść autora. Holloway pisze w programie, że „jeśli naprawdę chcesz coś naświetlić, najpierw umieść to w ciemności”. Jeśli ma na myśli to, że siła finałowych rewelacji w thrillerze zależy od sposobu zawiązania akcji i gry oczekiwaniami widza, to trudno się z tym nie zgodzić. Jednak ten zamysł nie został tu w pełni zrealizowany. W scenariuszu Hitchcocka czy klasykach pokroju Sleuth (Pojedynek), widz nie zdaje sobie sprawy, jak dalece poważne założenia są ukryte za drobnymi krokami, które przyjmujemy bez zastrzeżeń – prawdziwy kunszt polega na stopniowym wciąganiu publiczności w zawiłości fabuły poprzez wiarygodne detale. Tutaj tego brakuje. W pierwszej części George jest po prostu zbyt niegrzeszny, grubiański i prymitywny w swoich manipulacjach, by być wiarygodnym. Trudno uwierzyć, że jakakolwiek para – nawet tak konwencjonalnie pasywna i po angielsku uprzejma – wpuściłaby do domu takiego gbura; i że nie skonfrontowaliby swoich spostrzeżeń między jego wizytami, by przejrzeć jego zamiary. W efekcie pierwsza połowa nie przekonuje, a późniejsze rewelacje, mimo wielkiego kunsztu aktorskiego, tracą siłę rażenia. Ryzyko psychicznych urazów wojennych jest sugerowane zbyt często i zbyt wcześnie, by mogło zaskoczyć, a George nie jest przekonujący jako „anioł zemsty”, którego zachowanie można usprawiedliwić służbą wyższej prawdzie. Sztuka wyraźnie nawiązuje do Wizyty inspektora J.B. Priestleya, ale brakuje jej rzemieślniczej precyzji tego klasyka.
Obsada pracuje bardzo ciężko, być może nawet zbyt ciężko, nad tym materiałem. Zarówno Thomas, jak i Williams mają do przebycia drogę od salonowej komedii manier po skrajnie wyczerpującą konfrontację emocjonalną. Ich umiejętności objawiają się w stopniowym pokazywaniu pęknięć na gładkiej fasadzie, co oboje robią z dużym wyczuciem. Gdy w finałowych scenach wreszcie mogą dać upust tłumionym emocjom i skonfrontować się z prawdą o przeszłości, robią to z ogromną pasją. Nie jest jednak ich winą, że odbiera się to bardziej jako sukces techniczny niż głębokie przeżycie emocjonalne. Bohaterowie zbyt łatwo akceptują nieprawdopodobne sytuacje społeczne, by widz mógł im w pełni zaufać i współczuć. Atwill ma jeszcze trudniejsze zadanie w roli, która jest skrzyżowaniem Mefistofelesa z inspektorem Goole’em. Wnosi do roli George’a mnóstwo energii i dynamizmu, ale tekst narzuca mu wyciąganie jednego „potwornego wspomnienia” za drugim. Wygląda i zachowuje się niczym postać z plakatu wiktoriańskiego melodramatu, przez co trudno nam przejąć się jego losem czy „prawdą”, której rzekomo broni.
Pod względem oświetlenia, scenografii, kostiumów i dźwięku ekipa pod wodzą reżysera Donnacadha O’Briaina wykonała kawał solidnej roboty. Jednak profesjonalizm realizacji nie jest w stanie zatuszować faktu, że ciekawy koncept i scenariusz nie doczekały się w pełni przekonującego rozwinięcia w samym tekście sztuki.
Spektakl Lesere jest grany w Jermyn Street Theatre do 1 sierpnia 2015 r.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności