Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: My Brilliant Friend, Teatr Narodowy w Londynie ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies ocenia spektakl Moja genialna przyjaciółka w adaptacji April De Angelis, na podstawie powieści Eleny Ferrante, wystawiany obecnie w londyńskim National Theatre.

Ben Turner i Niamh Cusack w spektaklu Moja genialna przyjaciółka. Fot.: Marc Brenner Moja genialna przyjaciółka.

The National Theatre (Scena Olivier)

26 listopada 2019

3 gwiazdki

Zarezerwuj teraz

Przez pewien czas po objęciu stanowiska dyrektora artystycznego przez Rufusa Norrisa, National Theatre zmagało się z wypełnieniem sceny Oliviera udaną, współczesną nową sztuką. W tym roku problem ten udało się prawdopodobnie rozwiązać dzięki adaptacjom poczytnych powieści. Latem „Small Island” stało się jedną z najważniejszych produkcji roku, a w przyszłym miesiącu premierę będzie miała adaptacja „Oceanu na końcu drogi” Neila Gaimana (choć na scenie Dorfman). Tutaj mamy do czynienia z adaptacją cyklu powieści Eleny Ferrante, tworzących „Moją genialną przyjaciółkę”. Tekst April De Angelis ma wiele zalet – jest pełen ambicji i epickiego rozmachu.

Zespół spektaklu Moja genialna przyjaciółka. Fot.: Marc Brenner

W centrum opowieści znajduje się relacja dwóch przyjaciółek, Lenu i Lili, które dorastają w powojennym Neapolu, mierząc się z potęgą i korupcją gangsterów rządzących ich dzielnicą i rodzinami – w szczególności z braćmi Sarratore i ich matką. Przez dekady walczą z zepsuciem słowem: Lila jako biegła w technologiach dziennikarka śledcza, a Lenu, opisując losy rodziny w literackiej fikcji i zostając poczytną pisarką. Reżyserka Melly Still, wraz z autorką adaptacji, nadały produkcji przejrzystość, prowadząc świetny zespół aktorski, z którego większość z lekkością wciela się w wiele ról. Niamh Cusack jest znakomita jako Lenu – poznajemy ją jako dziecko i przekonująco towarzyszymy jej przez lata; aktorka fizycznie idealnie oddaje wiek swojej bohaterki w miarę rozwoju akcji. Catherine McCormack ma trudne zadanie przedstawienia znużenia światem i cynizmu Lili już jako dziecka – wydaje się, że wie ona zbyt wiele jak na swój wiek – ale jej kreacja nabiera formatu wraz z upływem lat, gdy gniew na niesprawiedliwość krystalizuje jej charakter. Zakres materiału jest iście epicki – to nie tylko historia dwóch kobiet, ale opowieść o polityce, feminizmie i samych Włoszech. Kontrasty zarysowano niemal czarno-białymi barwami; łatwo jest stanąć po stronie kobiet, gdyż mężczyźni są tu niemal powszechnie odrażający, nawet ci, którzy początkowo wydają się sprzyjać ich sprawie. Ben Turner jako Nino Sarratore jest wyjątkowo brutalny i groźny, a każde wejście tej rodziny na scenę budzi uzasadniony niepokój.

Niamh Cusack i Catherine McCormack. Fot.: Marc Brenner

Choć akcja toczy się w Neapolu, obsada wydaje się posługiwać swoimi naturalnymi akcentami, przez co spektakl brzmi momentami tak, jakby jego akcja mogła dziać się w dokach Cardiff czy Liverpoolu – język włoski pojawia się głównie w wykonywanych pieśniach. Mimo prób wypełnienia ogromnej sceny projekcjami i ruchem, betonowa scenografia Soutry Gilmour sprawia wrażenie zbyt surowej. Prowadzi to do sytuacji, w których aktorzy niepotrzebnie biegają w górę i w dół po schodach, bez końca goniąc się i wykrzykując imiona, co szybko staje się nużące. De Angelis wykonała świetną pracę, skraplając tę historię; tempo w pierwszej części jest wartkie i wciągające. Jednak początek części drugiej się dłuży, a finał przypomina skumulowany, świąteczny odcinek opery mydlanej – to niemal „cztery wesela i pięćdziesiąt pogrzebów”.

Catherine McCormack, Toby Wharton, David Judge, Emily Wachter. Fot.: Marc Brenner

Mimo to pomysłowa reżyseria Still tworzy wiele satysfakcjonujących momentów, zwłaszcza w płynnych przejściach między scenami czy w symbolicznym wykorzystaniu ubrań do ukazania napaści seksualnej oraz w efektownej pracy z lalkami. Ostatecznie jednak los bohaterów był mi dość obojętny. Nie sprawiają wrażenia aż tak „genialnych przyjaciółek” – w rzeczywistości ich relacja jest toksyczna. Choć dodaje to głębi ich interakcjom, trudno było mi komukolwiek kibicować.

W repertuarze do 22 lutego 2020

KUP BILETY NA SPEKTAKL MOJA GENIALNA PRZYJACIÓŁKA

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS