WIADOMOŚCI
RECENZJA: Once, New Wolsey Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies recenzuje nagrodzony Tony Award musical Glena Hansarda i Markéty Irglové „Once”, który zadebiutował na deskach regionalnych w New Wolsey Theatre.
Emma Lucia (Dziewczyna) i Daniel Healey (Chłopak) w musicalu Once. Zdjęcie: Mike Kwasniak Once
New Wolsey Theatre, Ipswich.
11 września 2018
4 Gwiazdki
Trzeba było trochę poczekać, aż nagrodzony statuetką Tony musical Glena Hansarda i Markéty Irglové doczeka się swojej regionalnej premiery, ale koprodukcja New Wolsey Theatre i Queen’s Theatre w Hornchurch była warta każdej minuty zwłoki. To z pozoru prosta historia o spotkaniu Dziewczyny z Chłopakiem. On jest dublińskim grajkiem ulicznym, który – ze złamanym sercem po poprzednim związku – niemal porzucił muzykę; ona to pełna optymizmu pragmatyczka, inicjatorka i siła napędowa zmian. W ciągu zaledwie tygodnia ich życia zmieniają się na zawsze, gdy podejmują ryzyko, by spróbować czegoś ten jeden raz – nagrać jego piosenki, odważyć się na kolejny rozdział w ich historii. Enda Walsh, autor libretta, nazywa to „niewidzialną” love story, która zakrada się niepostrzeżenie i porusza serce, zanim w ogóle zdamy sobie z tego sprawę. To także opowieść o tożsamości, pełna humoru wynikającego ze zderzenia irlandzkich i czeskich charakterów, oraz o miłości przekraczającej granice i bariery.
Obsada musicalu Once. Zdjęcie: Mike Kwasniak
Reżyser Peter Rowe wypracował w tym teatrze godną pozazdroszczenia renomę spektakli z udziałem aktorów-muzyków, a „Once” idealnie pasuje do profilu New Wolsey. Zespół jest fenomenalny, z lekkością zmienia instrumenty i tworzy harmonijną, piękną całość. Spektakl należy jednak do Emmy Lucii w roli Dziewczyny – to wybitna kreacja pełna ciepła, zdrowego rozsądku, wsparcia, ale i kruchości. Dziewczyna ma męża, choć żyją w separacji, oraz małą córeczkę – to bariery, których nie może złamać, jednak jej gra na pianinie i wokal z pewnością złamią serca widzów. Na widowni dało się słyszeć głośne westchnienie, gdy napisy ujawniły, że to, co powiedziała po czesku, znaczy „Kocham Cię”, choć oficjalnie twierdziła, że zanosi się na deszcz. Daniel Healy świetnie pasuje do roli Chłopaka, choć początkowo odniosłem wrażenie, że jego pełne udręki wokale są zbyt głośne i przeszarżowane – łagodnieje jednak wraz z tym, jak Dziewczyna go uspokaja, i dojrzewa wraz z rozwojem akcji. Dzięki Dziewczynie poznajemy jej rodzinę, w której Kate Robson Stuart błyszczy jako Reza, a Lloyd Gorman wydobywa komediową głębię z postaci Šveca. Sean Kingsley w roli Billy'ego, właściciela sklepu muzycznego, wydał mi się nieco zbyt farsowy i jaskrawy w kontraście do nastroju spektaklu, choć publiczność wyraźnie bawiła się przy jego występie. Z kolei Samuel Martin kradnie każdą scenę jako Dyrektor Banku, rozpaczliwie pragnący wyrazić swoją kreatywność i wyrwać się zza biurka, co najlepiej pokazuje w komicznej piosence „Abandoned in Brandon”.
Obsada musicalu Once. Zdjęcie: Mike Kwasniak
Na pięknej, wielofunkcyjnej scenografii autorstwa Libby Watson, spektakl lśni najjaśniej w scenach zbiorowych – chóralna wersja „Gold” przyprawia o gęsią skórkę, a przez cały wieczór wokale idealnie współgrają z akustyką teatru. To po prostu urzekające widowisko. Największym hitem pozostaje „Falling Slowly”, a tekst Walsha wiernie oddaje atmosferę filmu; nie jest to musical w stylu „show-biz”, bywa wręcz momentami melancholijny. Jest jednak tak bezwstydnie romantyczny jak pocałunek pod latarnią na brukowanej ulicy w deszczu, a finałowa repryza „Falling Slowly” wzrusza tak bardzo, że będziecie chcieli zobaczyć tę produkcję więcej niż jeden raz (Once).
W New Wolsey Theatre do 22 września 2018
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności