Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Spektakl Finałowy Student Performer of the Year oraz wręczenie nagród Stiles + Drewe

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje galę Stephen Sondheim Society Student Performer of the Year Awards, Stiles and Drewe Prize oraz Stiles and Drewe Mentorship Award 2018

Alex Cardall i Julia McKenzie. Fot.: David Ovenden W tym roku wytworny Savoy Theatre stał się miejscem tego tętniącego życiem wydarzenia branżowego. 12 czołowych absolwentów szkół musicalowych z całego kraju zaprezentowało swoje umiejętności w pełnej życzliwości rywalizacji, pokazując talent zarówno w klasycznym, jak i nowym repertuarze. Każdy uczestnik musiał wykonać jeden utwór Sondheima oraz (technicznie rzecz biorąc) nowe dzieło autorstwa członków organizacji Mercury Musical Developments. Kierownik muzyczny Mark Etherington towarzyszył im przy pianinie, prowadząc nas przez bogaty program składający się z 31 numerów. Nad całością widowiska czuwała niezastąpiona mistrzyni ceremonii, Tracie Bennett, a swoimi przemyśleniami podzielili się także sami Stiles i Drewe.

Wieczór rozpoczął się z wielkim rozmachem od występu zespołowego „Make The Most Of Your Music” (napisanego na potrzeby oryginalnej londyńskiej produkcji „Follies”), w którym studenci pokazali, na co ich stać w partiach chóralnych. Sam Sondheim niejednokrotnie wspominał – także drukiem – że jego twórczość nie jest dla nowicjuszy. Jednak od czegoś trzeba zacząć, a ten wgląd w pierwsze kroki ich karier daje kuszącą zapowiedź sukcesów, jakie mogą ich czekać za kilka lat. Bo jeśli nie buduje się przyszłości już teraz, to ona po prostu nie nadejdzie.

Will Carey stanął przed trudnym zadaniem otwarcia konkursu utworem „Giants In The Sky”, z czym poradził sobie bardzo zgrabnie. Jednak nic nie mogło nas przygotować na oszałamiająco dojrzały występ Alexa Cardalla w „Buddy's Blues”. Od momentu wejścia zawładnął sceną, jakby należała tylko do niego, prezentując popis niebywałych umiejętności fizycznych, który tchnął w tę rolę prawdziwe dramatyczne życie. Od razu stało się jasne, jaki będzie prawdopodobny wynik konkursu: nawet jeśli by nie wygrał – co wydawało się mało realne – ustawiał poprzeczkę niezwykle wysoko. Cardall, który przygodę z muzyką i teatrem zaczął wcześnie, ma nienasycony apetyt na nowe wyzwania – od tańca współczesnego po zaprezentowaną dziś świetną pantomimę. Co kluczowe, potrafi być własnym menedżerem i producentem, wnosząc silny pierwiastek kreatywny w każdy projekt. Kiedy zwieńczył to genialnie skontrastowanym wykonaniem „You and Me” (jednej z dwóch piosenek utalentowanego amerykańskiego MD, Adama Wachtera), stało się jasne, że jego przemyślana interpretacja i wyczucie efektu teatralnego czynią go niemal niepokonanym. Wygrana nie była zaskoczeniem. Jestem pewien, że jeszcze nie raz o nim usłyszymy.

Można tylko zgadywać, co czuli pozostali uczestnicy, wychodząc na scenę po takim popisie. Dla każdego, kto przygotowuje się do podobnych konkursów, powinna to być cenna lekcja: można – a wręcz należy – zrobić znacznie więcej niż tylko „to, co oczekiwane”, aby tchnąć życie w postać i piosenkę. Niemniej historia konkursów uczy, by niczego nie brać za pewnik: pomyślmy o tych wszystkich, którzy nie wygrali lub nie trafili na krótką listę, a mimo to zrobili wielkie kariery.

Następnie usłyszeliśmy Emily Beresford, której „Don't Laugh” było błyskotliwe i klarowne. Sabi Perez urzekła nas interpretacją „Could I Leave You?”. James Stirling całym sobą zaangażował się w „Hello, Little Girl”, kończąc utwór mocnym wyciem, a Donal Finn z wielką jasnością przeprowadził nas przez „The Flag Song” z musicalu „Assassins”. Wszystko to było bardzo obiecujące, dopóki nie zobaczyliśmy, co daje wieloletnie doświadczenie i szlifowanie warsztatu: Di Botcher, znana z niedawnego londyńskiego wznowienia „Follies”, pojawiła się na scenie, by po mistrzowsku wykonać „Broadway Baby” – występ był w równej mierze porywający, co wzruszający. Tak właśnie powinno się to robić. Gesty ograniczone do minimum, piosenka przemyślana od a do zet i – co najtrudniejsze – zaśpiewana prosto z serca. To właśnie serce jest najtrudniejszym elementem w twórczości Sondheima i największym wyzwaniem dla młodych wykonawców, których życie – miejmy nadzieję – nie zdążyło jeszcze tak przemielić, jak ma to miejsce w przypadku dorosłych… przynajmniej jeszcze nie teraz. (Ale kto wie?...)

W drugiej części Bonnie Badoo zaprezentowała pewne siebie i drapieżne „The Ladies Who Lunch”, zestawiając je z wyważonym „Down The Stairs” (kolejny numer Wachtera). Shelby Flannery zachwyciła wszystkich pięknym opanowaniem w „I Wish I Could Forget You” i z pewnością ma dla nas jeszcze wiele niespodzianek w przyszłości. Lżejsze „Love I Hear” w wykonaniu Elliotta Woostera było dobrym występem – ale jak chłopak ledwo po dwudziestce ma przekazać ironiczne mrugnięcia okiem zawarte w tekście? Nie jestem pewien. Brian Davies, który wprowadził tę piosenkę na scenę w 1962 roku, trzy lata wcześniej grał Rolfa w „The Sound of Music” – kogoś z takim bagażem doświadczeń z Broadwayu trudno uznać za nowicjusza. Z drugiej strony, heroiczna próba Pedro Leandro w „Being Alive” pokazała techniczne pułapki, jakie zastawia Sondheim: to piosenka dla rasowego wokalisty i wymaga ogromnej techniki. Mimo to, Leandro błyskotliwie odrobił straty w perfekcyjnie kontrolowanym „Set The Alarm For Six” – przepięknie napisanej piosence duetu A C Smith i Bella Barlow, o których – proszę, proszę, proszę – chcielibyśmy usłyszeć znacznie więcej.

Tymczasem dwie piosenki Amary Okereke – „Not A Day Goes By” z „Merrily” oraz „Shone With The Sun” (Till/Taylor/Wesker) – zdawały się dotykać intrygująco podobnych rejonów: być może ten instynkt już teraz zapewnia jej obiecujący start na West Endzie – już teraz rezerwujcie bilety na „Les Misérables”. Thomas Grant świetnie poradził sobie ze sceną wywiadu telewizyjnego (również z „Merrily”), której dwie pierwsze części zainscenizowano bardzo przekonująco. Jego „nowy” wybór, „As Long As I Have Music” Roba Eylesa i Roberta Goulda, podobnie jak wiele propozycji MMD, jest znany w branży od lat. Czy naprawdę brakuje nowych materiałów? Trudno w to uwierzyć.

Na koniec poznaliśmy trzech finalistów Programu Mentorskiego. Isabella Pappas i Bradley Riches zaprezentowali opartą na jednym żarcie parodię gospel „Let Out The Thunder In You”, a Thomas Sutcliffe i Kayleigh McKnight porwali nas inspirowanym Lloydem Webberem utworem „What Beauty Is” z muzycznej adaptacji „Młyna nad Flossą”. Nic jednak nie mogło powstrzymać Tori Allen-Martin. Jej „He Doesn't Exist” było sensacyjnie bezpośrednie, szczere i angażujące. To pięknie napisana i emocjonalnie prawdziwa piosenka z nowego dzieła Jima Barne’a i Kita Buchana – autorów, których oryginalność wyrasta ponad konkurencję. Nikt nie był zaskoczony, gdy zdobyli pierwszą nagrodę.

W ramach inspiracji powrócili też laureaci z ubiegłego roku. Izuka Hoyle i Oscar Conlon-Morrey wykonali odpowiednio „Last Midnight” z „Into The Woods” oraz „The Contest” ze „Sweeney Todd”. Cóż za wspaniale kontrastująca para numerów! Oba zostały zainscenizowane z niezwykłym wyczuciem tego, co czyni teatr muzyczny ekscytującym. Hoyle zaserwowała nam zmysłowe uwodzenie, budując napięcie aż do groźnego crescendo, natomiast Conlon-Morrey (przy wsparciu samego Petera Polycarpou) ponownie pokazał swój brawurowy styl tworzenia kompletnej scenicznej rzeczywistości. Oboje mają szczęście pracować przy ciekawych projektach, robiąc wielkie postępy. Cudownie jest widzieć ich powrót i to, jak wykorzystali szansę, jaką daje to niezwykłe forum.

Raz jeszcze dziękujemy Towarzystwu, MMD, duetowi Stiles i Drewe oraz wszystkim lojalnym i hojnym sympatykom (podziękowania dla Julii McKenzie i Tracie Bennett). Życie teatru muzycznego w tym kraju po prostu nie byłoby takie samo bez Was.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS