Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Summer and Smoke, Duke Of York's Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje londyńską premierę „Lata i dymu” Tennessee Williamsa, spektaklu z teatru Almeida przeniesionego na deski Duke Of York's Theatre na West Endzie.

Matthew Needham i Patsy Ferran w spektaklu „Lato i dym”. Fot. Marc Brenner Lato i dym (Summer and Smoke)

Duke of York's Theatre

21 listopada 2018

3 gwiazdki

Zarezerwuj bilety Często mówi się, że Tennessee Williams miał do opowiedzenia tylko jedną historię, którą przepisywał na nowo setki razy.  Nie czyni go to wyjątkowym wśród pisarzy – o wielu innych można by powiedzieć to samo.  Jednak u autora, który z taką pasją wierzył w osobiste zaangażowanie w każdy aktualny projekt, i biorąc pod uwagę, że jego życie było uderzająco spójne, naznaczone ciągłym powracaniem do lęków i zmagań z przeszłością (często pod wpływem alkoholu czy narkotyków), jego twórczość emanuje jednorodnością i ciągłością, która robi ogromne wrażenie.  Zjawisko to potęgowała zapewne jego ulubiona metoda pracy: zaczynał od przeczucia, które przelewał na wiersz, potem rozwijał je w opowiadanie, a następnie w jednoaktówkę, by wreszcie – jeśli muza dopisywała – stworzyć pełnowymiarowy dramat.  Proces ten zaowocował kilkoma genialnymi dziełami, ale i sporą liczbą pozycji drugorzędnych.  Te najlepsze zostają z nami na zawsze, wciąż wystawiane dla publiczności, która nigdy nie wydaje się syta jego przesyconych południowym żarem melodramatów.  Od czasu do czasu, w ramach niesłabnącej pośmiertnej popularności jego oeuvre, owe „gorsze” teksty potrafią zostać zmienione (przez błyskotliwego reżysera) w pierwszorzędne popisy sceniczne... wystarczy wspomnieć niedawne, zdumiewające odkrycie sztuki „Confessional” w Southwark Playhouse.

Z drugiej strony, niektóre z jego słabszych dramatów stawiają opór wszelkim próbom reanimacji.  I to samo można powiedzieć o najnowszej propozycji z Almeidy, goszczącej obecnie na West Endzie.  To piękna inscenizacja, niezwykle surowa i intymna, wizualnie i dźwiękowo tak nowoczesna, jak wszystko, co wychodzi spod szyldu tego teatru: Rebecca Frecknall, wracając do tego tekstu po raz trzeci, wyrosła na ekspertkę w temacie, a jej odpowiedzią jest stworzenie wirtuozerskiego popisu teatru reżyserskiego, gdzie jej wizja dominuje nad rozmytym nastrojem scenariusza, niemal przekonując nas, że cały ten trud był tego wart.

Lato i dym. Fot. Marc Brenner

Scenografia Toma Scutta – precyzyjnie i płynnie oświetlona przez Lee Currana – serwuje nam rekonstrukcję surowej, ceglanej ściany Almeidy z półkolistym rzędem siedmiu pianin bez obudów, co wygląda trochę jak uboga, postrzępiona wersja „The 5,000 Fingers of Dr. T”.  Ale na tym, drodzy czytelnicy, kończy się jakakolwiek sugestia dobrej zabawy.  Mamy do czynienia z Dramatem przez wielkie „D” i zdecydowanie nie przyszliśmy tu dla rozrywki.  To, co otrzymujemy w zdyscyplinowanym i nieustępliwym spektaklu Frecknall, to produkcja z surowym wyrazem twarzy, którą najlepiej oglądać w rogowych okularach, bez makijażu, z włosami gładko zaczesanymi w ciasny kucyk.  To tak, jakby Tennessee Williams został trzykrotnie przesiany przez sito najbardziej mizantropijnego Henrika Ibsena, co dało w efekcie trunek wyrafinowany, lecz pozbawiony krzty pocieszenia.

Obsada pozostaje na scenie tak długo, jak to możliwe, sadowiąc się na taboretach przy pianinach i często gapiąc się – dość nieuprzejmie, odniosłem wrażenie – na aktorów mających akurat swoje kwestie.  Grają też na instrumentach, choć nie miałem najmniejszego pojęcia dlaczego: tylko dlatego, że tam stały?  To nie jest „Siódma zasłona” z Ann Todd i Jamesem Masonem, ale równie dobrze mogłoby być, biorąc pod uwagę brak czytelnego związku między kaprysem reżyserki a opowiadaną historią.  Projekt dźwięku Carolyn Downing musiał okiełznać tę kakofonię – coś w rodzaju spotkania Bartóka z Ligettim i Conlonem Nancarrowem w atrakcyjnie treściwej partyturze Angusa MacRae.

Matthew Needham w spektaklu „Lato i dym”. Fot. Marc Brenner

Indywidualnie cała ósemka wykonawców wciela się w typowe dla Williamsa role i wyciąga z nich to minimum, którego wymagają.  Matthew Needham to Śmiały Młodzieniec, być może bohater tych konkretnych „scen z życia prowincji”; prezentuje wszystkie dionizyjskie cechy, jakich oczekuje się od wyidealizowanego alter ego samego pana Williamsa.  Po przeciwnej stronie, w sposób aż nadto wykalkulowany, staje apolińska stara panna-bibliotekarka grana przez Patsy Ferran; jest ona najbliższa znalezienia ludzkiego humoru w tej suchej jak wiór interpretacji Frecknall, mimo że musi znosić „wybebeszanie” na oczach wszystkich widzów.  Cóż za radość.

Postaci drugoplanowe są dokładnie takie, jakich można się spodziewać.  Anjana Vasan to „Ta Druga”, ledwie odróżnialny wariant schematu „kobiety upadłej”.  Spieszę jednak z zapewnieniem, że w tej inscenizacji nie uświadczycie rozbudowanej i całkowicie nieuzasadnionej nagości.  Frecknall, o ile mi wiadomo, nie jest tego typu reżyserką.  Nie podjęto też próby uwspółcześnienia wizualnej strony spektaklu.  Co więcej, zignorowano konieczność zmian kostiumów wynikającą z tekstu, co budzi pewne wątpliwości co do słuszności podjętych decyzji.  Vasan ma jednak okazję zaśpiewać – robi to cudownie, a wybór pieśni i jej wykonanie należą do najjaśniejszych punktów wieczoru.

Patsy Ferran w spektaklu „Lato i dym”. Fot. Marc Brenner

Eric MacLennan i Forbes Masson grają niemal identycznych ojczulków – zdaje się, że jeden dostał laskę, a drugi wąsy, ale i tak ledwo ich rozróżniałem.  Jeden z nich zostaje zastrzelony (spokojnie, to żaden spojler – gdy na scenie pojawia się broń, Williams jest zbyt dobrym dramaturgiem, by jej nie użyć, i robi to bez zbędnej zwłoki).  Rzecz w tym, że w momencie śmierci oświetlenie Currana robi coś naprawdę błyskotliwego, a zmarły uświęca swoje odejście zachwycającą arią, będącą wierszem Marvella lub – co bardziej prawdopodobne – Johna Donne’a.  Niech mnie ktoś poprawi.  Tak czy inaczej, jest to przepiękne i wskazuje na kierunek, którym Frecknall mogłaby podążyć częściej: tutaj pokazuje, że ma serce, i jest to jedyny naprawdę poruszający i twórczy moment w tym poza tym dość ponurym i oschłym wieczorze.  Podejrzewam, że mogłaby stworzyć znacznie lepszą sztukę, gdyby wzorem Franka Castorfa całkowicie zignorowała oryginał i poszła własną drogą.  Myślę, że ma to w sobie, i kiedy to zrobi, będzie to rewelacja.

Mamy też wścibską starszą kobietę w wykonaniu Nancy Crane – postać mało przemyślaną i bardzo odległą od jej ostatniej, wspaniałej kreacji w „Dance Nation”.  Seb Carrington „odgrywa” bardzo młodego człowieka, a Tok Stephen przypada rola Afroamerykanina.  W końcu to Południe.  Nie potrafiłem jednak rozstrzygnąć, czy jest to aktor obsadzony zgodnie z zasadą „colour-blind casting” w roli pierwotnie pomyślanej jako biała, czy rzeczywiście miał być czarnoskórym mieszkańcem Luizjany, co sugerowałoby zaskakujący poziom integracji rasowej w latach 40.: to nie Nowy Orlean, nie Vieux Carré, to Delta.  Rozmyślałem o tym, zamiast słuchać tego, co ma do powiedzenia, a to rozprasza.  Kwestie rasowe są w USA fundamentalne i obsadzanie aktorów bez względu na pochodzenie etniczne nie zawsze pomaga w zrozumieniu tematu.  A jak Wy uważacie? Chętnie poznam Wasze zdanie.

Zatem, czy warto to zobaczyć?  Jeśli uwielbiacie teatr reżyserski, zdecydowanie tak.  Frecknall ma silny charakter i robi z tą sztuką to, co chce.  Czy sama sztuka jest warta uwagi?  Dla fanatyków Williamsa – tak; dla reszty z nas...?  Wyrok jeszcze nie zapadł.  Wyrocznią jesteście Wy.

BILETY NA LATO I DYM (SUMMER AND SMOKE)

 

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS