Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Dark Tower, Youth Music Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

The Dark Tower (Mroczna wieża)

Youth Music Theatre,

CLF Cafe, Bussey Building,

Peckham Rye Lane,

środa, 24 sierpnia 2016

5 gwiazdek

To prawdopodobnie najważniejsze wydarzenie roku w świecie teatru muzycznego – i nie rzucam tych słów na wiatr. YMT to akronim, który coraz częściej pojawia się w biografiach aktorów i ekipy w programach teatralnych, zazwyczaj w rubryce „Wykształcenie”. Organizacja ta zyskała status kuźni talentów na poziomie najlepszych szkół aktorskich w kraju. Jako producent staje się też siłą, z którą należy się liczyć w zakresie zamawiania, rozwijania i promowania nowych, oryginalnych dzieł dramatycznych. Teego lata wystawili wspaniały spektakl, jakiego większość z nas nigdy wcześniej nie widziała.

Zeszłej zimy miałem okazję zobaczyć fragment dramatu tanecznego YMT z 2015 roku pt. „Sweat Factory” podczas świątecznego koncertu w Salvation Army Hall przy Oxford Street. To, co wtedy zobaczyłem i usłyszałem (choreografia Rachel Birch-Lawson do muzyki Gartha McConaghie z librettem Aoife Manix), wywarło na mnie tak ogromne wrażenie, że wiedziałem jedno: muszę obejrzeć każdą kolejną produkcję tego zespołu utrzymaną w tej formie.

Gdy tylko ogłoszono „The Dark Tower”, przy którym ta sama fascynująca choreografka współpracuje ze swoim stałym asystentem, Khyle’em Ecclesem, nie zwlekałem z rezerwacją. Dziś uważam, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Conor Mitchell, twórca teatralny z Irlandii Północnej, wykorzystujący muzykę, tekst i narrację do budowania swoich dzieł, stworzył zdumiewającą odpowiedź na słuchowisko radiowe Louisa MacNeice’a o tym samym tule z 1946 roku. Geneza tego utworu sama w sobie jest wymowna: u progu pierwszego roku po zakończeniu II wojny światowej, zainspirowany poematem Roberta Browninga „Childe Roland do Mrocznej Wieży przybył” (który czerpie z „Króla Leara” Szekspira), serwis Home Service radia BBC zamówił u MacNeice’a dramat wierszowany o relacji człowieka z wojną, z oprawą muzyczną Benjamina Brittena. Było to dzieło zrodzone z ogromnego cierpienia i poświęcenia, w świecie pełnym niekończących się konfliktów. Trudno o temat bardziej aktualny również dzisiaj.

Choć te nazwiska niekoniecznie kojarzą się ze współczesnym teatrem muzycznym, wynika to z faktu, że to dzieło wykracza daleko poza nasze standardowe wyobrażenia o tym gatunku.

To, co napisał Mitchell, jest czymś więcej niż tylko inspirowane duchem Brittena. Spektakl otwierają charakterystyczne fanfary i ornamenty, przechodzące w śmiałe chóralne tutti utrzymane w szerokich ramach tonalnych, co natychmiast przywodzi na myśl kompozytora takich dzieł jak „Night Mail” czy „War Requiem”. Mitchell burzy nasze poczucie bezpieczeństwa niespodziewanymi zwrotami i szarpnięciami w konturach harmonicznych. Uderza w nas echem antyfonalnych grup chóralnych, które brzmią niczym salwy armatnie w industrialnej przestrzeni budynku, w którym odbywa się przedstawienie.

Wtedy dostrzegamy kolejne pokrewieństwo: duch następców Brittena, zwłaszcza Michaela Tippetta, przebija się przez tę muzyczną przygodę. Wraz z rozwojem akcji czujemy się niemal jak w środku „A Child of our Time” – słysząc koralowe partie o rozdzierającym pięknie – lub w dramatycznym niebezpieczeństwie II Symfonii. To porywające. To zdumiewające. To również najodważniejsza i najbardziej oryginalna partytura, jaką usłyszycie tego lata – może z wyjątkiem „Jesus Christ Superstar” Andrew Lloyda Webbera z 1970 roku.

Wyruszamy w swoistą „Wędrówkę Pielgrzyma” Nieznanego Żołnierza. Świadomie stylizowany przez MacNeice’a na „baśń”, Żołnierz jest centralną postacią wysłaną z misją. W inscenizacji Rachel Birch-Lawson ta podróż, poszukiwanie i misja są przedstawione poprzez nieustannie zmieniające się konfiguracje grup i zespołów. Reżyserka przenosi nas po schodach budynku na coraz wyższe poziomy: druga sala jest mniejsza, wypełniona po brzegi przezroczystymi plastikowymi butelkami; trzeci i ostatni poziom to surowy „black box” z czarnymi stopniami prowadzącymi do stylizowanej wieży przypominającej pawilon (a może to chmura pyłu po wybuchu atomowym?). Czas trwania każdego etapu ulega skróceniu, aż do ostatniego, krótkiego i niezwykle poruszającego aktu.

Wszystko to zaledwie zarysowuje oszałamiający atak na zmysły, jakiego dokonuje bogata warstwa muzyczna oraz elegancki, precyzyjny i tak bardzo ludzki ruch. Ilość śpiewanego tekstu sprawia, że nie jest to balet. Zaś wigor, piękno i energia ruchu nie pozwalają nazwać tego operą. Sama historia jest tak poetycko stylizowana – zarówno w języku, jak i strukturze – że nie jest to też typowy dramat. Jeśli już, to rzec można, że jest to rodzaj oratorium tanecznego. To głęboka ekspresja poważnego, niemal wzniosłego tematu, złagodzona jednak przez autentyczną młodość wykonawców (w tym pięciu muzyków grających w zespole – uśpionych w mundury identyczne jak reszta grupy baletowej i wokalnej). Wrażliwość wynikająca z ich młodego wieku oraz intensywność zaangażowania w każdy detal, potężna siła oddania się opowiadanej historii i nadzwyczajne środki wyrazu są równie elektryzujące, co fascynujące. Dochodzimy do wniosku, że jeśli można o tym spektaklu powiedzieć cokolwiek pewnego, to: jest to coś zupełnie nowego.

Jednocześnie silny język wizualny tworzy smukły projekt Sophie Barlow – zdominowane przez biel otoczenie przełamane czerwonymi akcentami i centralną postacią Żołnierza ubranego na czarno. W tym świecie 35 dziewcząt i chłopców w wieku od 13 do 19 lat opowiada nam historię, używając często archaicznego, poetyckiego języka MacNeice’a. Wyobraźcie sobie: te dzieciaki miały zaledwie dwa tygodnie na opanowanie 60 minut materiału muzycznego, z dziesiątkami scen zbiorowych, często wykorzystujących skomplikowane wzory fug czy stretta, co wymagało ogromnej koncentracji. Do tego dochodzi nauka całego ruchu, w tym podnoszeń i skoków, oraz 30 minut przejść prowadzących publiczność z miejsca na miejsce – a na przygotowanie się do występu w trzypiętrowym budynku mieli tylko jeden dzień. Mimo wymagających partii wokalnych, każdy członek zespołu radzi sobie z nimi znakomicie: brzmią tak pełnie i przekonująco jak profesjonalny, wyćwiczony chór pod wprawną ręką kierownika muzycznego Richarda Healeya. Każdy ma też swoje indywidualne momenty, zarówno choreograficzne, jak i wokalne. MacNeice stworzył długą listę postaci, które pojawiają się na epickim szlaku bohatera.

Wspierając to wszystko, partytura jest nienagannie szczegółowa i wyczulona na wszelkie niuanse tekstu: Mitchell to geniusz barwy teatralnej, na miarę Brittena czy wcześniej Pucciniego. Instrumentacja to również jego dzieło. Muzycy pod znakomitym nadzorem Francisa Goodhanda grają z zapierającą dech w piersiach biegłością, zwłaszcza trębaczka Cat Johnston, która wykonuje jedną z najdłuższych i najtrudniejszych partii pierwszej trąbki, jakie słyszałem (grając trzy spektakle dziennie!).

Biorąc pod uwagę te wszystkie wspaniałości, czy zdziwi czytelników fakt, że – jak dotąd – w prasie niemal nie wspomniano o tym wyjątkowym osiągnięciu? Trudno to zrozumieć, zwłaszcza przy takim bogactwie doznań. To niesamowite dzieło zasługuje na podziw i wsparcie ze strony krajowych mediów oraz wszystkich organizacji kulturalnych, które chcą promować najbardziej ekscytujący rozwój teatru muzycznego w tym kraju od lat. Musimy spróbować dotrzymać kroku niesamowitemu tempu, jakie narzuca YMT.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O YOUTH MUSIC THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS