Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Oh What A Lovely War!, Richmond Theatre (Tournée) ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

Wendi Peters i obsada spektaklu Oh What A Lovely War. Fot.: Alastair Muir Oh, What A Lovely War

Richmond Theatre, w ramach trasy po Wielkiej Brytanii

12 lutego 2015

4 gwiazdki

Trwa sezon na głuszce. Gdzieś w Szkocji, w luksusowej, prywatnej posiadłości dla wybranych, trwa I wojna światowa. Grupa biznesmenów z całego świata zebrała się na towarzyskie spotkanie. Niemiec, Francuz, Amerykanin, Szwajcar i angielski gospodarz. Szkocki gajowy jest na każde zawołanie, dbając o ich zachcianki. Wszyscy są handlarzami bronią lub bankierami. To ludzie, którzy dorobili się fortun na przedłużającym się konflikcie.

Chwalą się towarem wysyłanym w najdalsze zakątki globu, szmuglowanym za linie wroga. Z zachwytem rozprawiają o nowych typach broni, granatach z kwasem czy gazach bojowych, które opracowują i sprzedają. Śmieją się z zysków, które płyną szerokim strumieniem i będą płynąć dalej, a oburzenie budzą w nich jedynie rozmowy o pokoju – chcą, by wojna trwała bez końca, niczym hitowy musical na West Endzie. Szwajcarski bankier co rusz podkreśla swoją neutralność. Szkot wypuszcza głuszce pod lufy gości, lecz nie boi się przypomnieć panu domu, że jego sześciu synów walczy na froncie. Jednak dla strzelców ci synowie, podobnie jak wszyscy żołnierze po obu stronach barykady, są tym samym co ptactwo: tylko mięsem armatnim dla ich osobistego zysku.

To mocna, niepokojąca scena; brutalna w swojej szczerości i rzeczowym przekazie. To jedna z kilku niezwykle silnych sekwencji w nowej odsłonie Oh What A Lovely War w reżyserii Terry'ego Johnsona. Produkcja powstała pierwotnie w Theatre Royal Stratford East dla uczczenia 50. rocznicy legendarnej premiery w tej właśnie siedzibie.

Oh What A Lovely War to wspólne dzieło rozrywkowe; stworzone przez przełomowy Theatre Workshop Joan Littlewood, Charlesa Chiltona, Gerry'ego Rafflesa oraz członków oryginalnego zespołu. W swoich czasach spektakl musiał szokować i konfrontować widza z niewygodną prawdą. Dziś te pionierskie cechy nieco wyblakły, a grunt, który rozorano 50 lat temu, był od tego czasu wielokrotnie przekopywany przez niezliczone dzieła podważające sens i konsekwencje wojny – choćby przez kultową „Czarną Żmiję” (Blackadder Goes Forth).

Mimo to dzieło zachowuje ogromną aktualność, a w jednym aspekcie ma wręcz większą siłę rażenia niż kiedykolwiek. To połączenie skeczy, dowcipów, piosenek z music-hallu, scen dramatycznych i utworów wojennych, które tworzą wybuchową mieszankę bolesnej prawdy i mglistej nostalgii. Z tą nostalgią, zakodowaną w widzach niemal instynktownie, wiążą się pojęcia Imperium, narodowej dumy i bezinteresownego poświęcenia. Czas sprawił, że stały się one nierozerwalne.

Ten unikalny splot prowadzi do trudnych pytań: Czy zaciągnąłbyś się dobrowolnie, by walczyć na wojnie? Czy jesteś pacyfistą? Co sądzisz o poborze? Gdyby dziś uchwalono ustawę o poborze, czy ktokolwiek by się jej podporządkował? Jakie kwalifikacje mają współcześni oficerowie? Czy dzisiejsi przywódcy postrzegają żołnierzy jak lemingi idące na rzeź? Czy śmierć na froncie jest bardziej lub mniej tragiczna niż śmierć za odmowę chwycenia za broń przeciwko drugiemu człowiekowi, niezależnie od przyczyny? Czy współczesne społeczeństwo dba o „Anglię” i czy warto by było o nią walczyć? Czy kiedykolwiek nadejdzie „wojna, która zakończy wszystkie wojny”? Czy ludzie wciąż zarabiają na produkcji broni?

Problemy te stają się coraz bardziej namacalne w miarę rozwoju spektaklu. Gdy kolejna znana melodia jest czarująco prezentowana, a publiczność zaczyna nucić, klaskać i wybijać rytm – innymi słowy: „zaciągać się” do zabawy – zaczyna kiełkować drażniący dyskomfort. To, co wydaje się radosną rozrywką, podszyte jest surowym, głębokim horrorem.

Inscenizacja Johnsona rzuca to przesłanie prosto w oczy. Pomaga w tym znakomicie pomysłowa, multimedialna scenografia Lesa Brothersona. Archiwalne obrazy projektowane na ekranie zderzają ponurą rzeczywistość z popisami trupy Pierrotów. Ponad sceną biegnie elektroniczny, lekko „rozchwiany” pasek informacyjny, wyświetlający wstrząsające dane o poległych i rannych – niezwykle otrzeźwiające statystyki. W takim kontekście wygłupy aktorów stają się obrazem wojennej propagandy w jej najskuteczniejszym wydaniu: lukrem odwagi, dumy narodowej i żartobliwego ducha, który przykrywa nagą, druzgocącą prawdę.

Sama wojna oraz politycy i handlarze, którzy na niej zarabiają – czy to prywatnie, czy zawodowo, kosztem ludzkiego życia – są tu prawdziwymi czarnymi charakterami. I słusznie. Produkcja dba jednak o to, by sami ludzie rzuceni w wir walki nie byli przedstawiani jako ci „źli”. Jest tu błyskotliwa scena, w której dwie Brytyjki dyskutują o postępach na froncie, a chwilę później widzimy dwie Niemki rozmawiające o tym samym. Ta sama wojna, inne strony, te same problemy.

Ta bezstronność w ukazywaniu kosztów ludzkich jest widoczna w najbardziej poruszających momentach. Wstrząsająca scena pokazuje francuskich żołnierzy, którzy próbują odmówić wykonania rozkazu, wiedząc, że idą jak owce na rzeź. Ich buntownicze „beee” jest jednocześnie komiczne i niezaprzeczalnie tragiczne.

Inna sekwencja przedstawia grupę irlandzkich żołnierzy, którzy znaleźli się w niewłaściwym miejscu i otrzymują rozkaz powrotu – wiedząc, że oznacza to pewną śmierć. Stojąc przed wyborem: sąd polowy za niewykonanie absurdalnego rozkazu lub niemal pewna śmierć z rąk snajpera, muszą podjąć niemożliwą decyzję. To mocny, dający do myślenia materiał.

Spektakl przywołuje też historię pierwszego Bożego Narodzenia na froncie, kiedy brytyjskie odziały usłyszały Cichą Noc niosącą się z okopów wroga i ogłoszono jednodniowy rozejm. Nie padł ani jeden strzał, a żołnierze wymieniali się prezentami i życzeniami z przeciwnikami. To sugestywne wydarzenie historyczne potraktowano z ogromnym wyczuciem i niemal magicznym nastrojem – ukazując przejaw człowieczeństwa w samym środku rzezi. W jednej krótkiej, pięknej scenie ta produkcja osiąga to, czego nie udało się dokonać RSC w ich ponad dwugodzinnej wersji (The Christmas Truce).

Nie wszystko jest jednak ciężkie i przygnębiające. Widzów czeka mnóstwo śmiechu i naprawdę zachwycające wykonania piosenek oraz tańców. Choreografia Lynne Page jest energiczna i radosna, a obsada wykonuje ją z precyzją i wyraźną przyjemnością. Muzyczna strona przedsięwzięcia jest w najlepszych rękach – Mike'a Dixona i Petera White'a – a akompaniament jest skoczny i idealnie trafiony.

Doskonała obsada staje na wysokości zadania, potrafiąc w sekundę przejść od momentów głębokiej zadumy do lekkiego tonu. Każdy aktor wywiązuje się ze swoich zadań znakomicie. To zespół z najwyższej półki wykonujący pierwszorzędną robotę.

Nie sposób nie wyróżnić kilku nazwisk: Marcus Ellard, Wendi Peters, Matthew Malthouse, Christopher Villiers, Emma Crossley, Richard Glaves i Mark Prendergast – każdy z nich błyszczy w innym momencie i z innego powodu.

Pewne próby wciągnięcia publiczności do zabawy w stylu dawnego Music Hallu (przy zapalonych światłach) wydają się nieco wymuszone i nie do końca działają, co odrobinę kłóci się z dopracowanymi scenami dramatycznymi. Z kolei rutyna „rozgrzewania” widowni przed spektaklem jest zupełnie chybiona. Choć bywa to irytujące, nie podważa jednak znacząco ogólnej satysfakcji z przedstawienia.

Oh What A Lovely War to wciąż niezwykłe zjawisko teatralne. Co zaskakujące, upływ czasu i zmiany na świecie nie pozbawiły go aktualności ani siły uderzeniowej. Świetna obsada i doskonała realizacja sprawiają, że to czas w teatrze spędzony bardzo wartościowo, pełen zabawy, ale i refleksji.

TRASA KONCERTOWA OH WHAT A LOVELY WAR 2015

Richmond Theatre

10 – 14 lutego 2015

The Green, Richmond, Surrey TW9 1QJ

REZERWUJ BILETY ONLINE Malvern Theatres

16 – 21 lutego 2015

Grange Rd, Malvern, Worcestershire WR14 3HB

REZERWUJ BILETY ONLINE Opera House Manchester

24 – 28 lutego 2015

3 Quay St, Manchester, Lancashire M3 3HP

REZERWUJ BILETY ONLINE Cambridge Arts Theatre

2 – 7 marca 2015

6 St Edward’s Passage, Cambridge CB2 3PJ

REZERWUJ BILETY ONLINE Theatre Royal, Bath

9 – 14 marca 2015

Saw Close, Bath BA1 1ET

REZERWUJ BILETY ONLINE Princess Theatre, Torquay

17 – 21 marca 2015

Torbay Rd, Torquay, Devon TQ2 5EZ

REZERWUJ BILETY ONLINE Yvonne Arnaud Theatre, Guildford

23 – 28 marca 2015

Millbrook, Guildford, Surrey GU1 3UX

REZERWUJ BILETY ONLINE Belgrade Theatre, Coventry

30 marca – 4 kwietnia 2015

Belgrade Square, Coventry, CV1 1GS

REZERWUJ BILETY ONLINE Theatre Royal, Brighton

7 – 11 kwietnia 2015

New Rd, Brighton, East Sussex BN1 1SD

REZERWUJ BILETY ONLINE Leicester Curve

13 – 18 kwietnia 2015

60 Rutland St, Leicester LE1 1SB

REZERWUJ BILETY ONLINE Aylesbury Waterside Theatre

28 kwietnia – 2 maja 2015

Exchange Street, Aylesbury, Buckinghamshire HP20 1UG

REZERWUJ BILETY ONLINE Birmingham Rep Theatre

5 – 9 maja 2015

Broad St, Birmingham, West Midlands B1 2EP

REZERWUJ BILETY ONLINE Hall For Cornwall, Truro

11 – 16 maja 2015

Back Quay, Truro, Cornwall TR1 2LL

REZERWUJ BILETY ONLINE Hull New Theatre

19 – 23 maja 2015

Kingston Square, Hull HU1 3HF

REZERWUJ BILETY ONLINE New Wimbledon Theatre, Londyn

26 – 30 maja 2015

93 The Broadway, Londyn SW19 1QG

REZERWUJ BILETY ONLINE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS