Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Pass, Royal Court Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

The Pass

Royal Court Theatre

28 stycznia

3 Gwiazdki

Coraz wyraźniej widać, że aby teatr mógł skutecznie walczyć o uwagę widza w dzisiejszych czasach, nie chodzi już tylko o to, czy uda się nie zasnąć. Kluczowe jest pytanie, czy pozostanie na widowni – niezależnie od ceny biletu – ma sens w obliczu innych pokus: powrotu do domu na najnowszy odcinek ulubionego serialu, lektury głośnej nowości kryminalnej, nadrobienia zaległości w pracy, szczerej rozmowy z kimś bliskim czy po prostu otwarcia butelki wina.

Nie ma powodu, by znosić nudę w teatrze. Zły teatr bywa mimowolnie zabawny i intrygujący. Ale teatr nużący... cóż, on po prostu odbiera chęć do życia i sprawia, że zaczynamy wątpić w sens kolejnej wizyty w świątyni Melpomeny.

W przypadku sztuki The Pass autorstwa Johna Donnelly’ego, wystawianej obecnie w Royal Court (scena Jerwood Upstairs) w reżyserii utalentowanego Johna Tiffany’ego, mamy mnóstwo elementów będących teoretycznie antytezą nudy. Pomysłowa scenografia Laury Hopkins natychmiast przenosi nas do eleganckiego pokoju hotelowego w Bułgarii, z działającym, przeszklonym prysznicem, który na początku spektaklu wypełnia para oraz obietnica nagości i pikantnych scen. Russell Tovey, w życiowej formie jako Jason, z lekkością skacze na skakance ubrany jedynie w obcisłe bokserki Calvina Kleina; Gary Carr jako równie wysportowany Ade, paraduje w ręczniku lub bieliźnie Hugo Bossa, rywalizując z Toveyem o tytuł najlepiej wyrzeźbionego ciała na londyńskiej scenie. Sam tytuł nawiązuje do dwóch kluczowych motywów: seksualnych zbliżeń oraz mechanizmów kariery zawodowego piłkarza. Jednak mimo całej klasy i stylu, jakie wnosi Tiffany, oraz świetnej gry aktorskiej, The Pass to sztuka przeraźliwie nużąca. Aż trudno uwierzyć, że trafiła do programu Royal Court, skoro tyle lepszych tekstów wciąż czeka na swoją szansę.

Po pierwsze, jest zdecydowanie za długa. Ma niewiele do przekazania, a i tak powtarza to w kółko. Jako seria ostrych, 50-minutowych scenek mogłaby mieć realną wartość, ale ciągnąc się przez dwie i pół godziny, staje się teatralnym czyśćcem.

Po drugie, dialogi nie są wystarczająco dowcipne. Poczucie zagrożenia i napięcie płyną jedynie z gry aktorskiej i reżyserii (w pauzach). Choć tekst ewidentnie próbuje naśladować Pintera, robi to nieudolnie, kończąc jako coś w rodzaju gejowskiego wydania specjalnego serialu Żony piłkarzy.

Po trzecie, nie do końca wiadomo, co autor chciał osiągnąć. Czy to sztuka o niszczącym wpływie zawodowego futbolu? O tym, jak homoseksualni sportowcy muszą ukrywać swoją orientację i jaką płacą za to cenę? O romansie, który mógł się wydarzyć, a do którego nie doszło? A może o władzy i korupcji?

W efekcie The Pass jest o niczym. Nie jest ani zabawna, ani smutna, ani szokująca. Nie wnosi żadnej głębszej myśli, poza spostrzeżeniem o dojmującej jałowości życia spędzanego w hotelach.

Rozpisana na trzy akty akcja śledzi wzlot i upadek Jasona, piłkarskiej supergwiazdy. W akcie pierwszym on i Ade dzielą pokój przed najważniejszym meczem selekcyjnym w ich młodej karierze. Jason uwodzi Ade, by go zdekoncentrować, a następnego dnia strzela gola, który na zawsze zmienia ich życie. Ade nie zostaje wybrany; ostatecznie układa sobie życie jako budowlaniec, znajduje miłość i stabilizację.

Jason żeni się, ma dzieci i wspina się na szczyty sławy, korzystając ze wszystkich jej atrybutów. Drugi akt jest konsternujący – skupia się na spotkaniu Jasona z zadziorną dziewczyną z klubu nocnego, która być może planuje zarobić fortunę na sprzedaży mediom nagrania z ich wspólnej nocy.

Akt trzeci to spotkanie Jasona z Ade po wielu latach milczenia, pod pretekstem propozycji wyremontowania greckiej willi gwiazdora. Pojawiają się dziwaczne gry seksualne z udziałem hotelowego pracownika i zagubiona, niedoszła konfrontacja Jasona z własną tożsamością – ale sztuka kończy się tak, jak się zaczęła: Jasonem samotnym w hotelowym świecie, uwięzionym w swoich gierkach.

Tovey gra po mistrzowsku. Wchodzi w rolę całym sobą, nadając dialogom więcej energii i grozy, niż na to zasługują. Jednak nawet on ma problem, by uczynić dziwaczny drugi akt interesującym czy wiarygodnym. Największe uznanie budzi jego zdolność do oddania stanów emocjonalnych poprzez milczenie i gesty. To naprawdę wybitny aktor.

Podobnie Carr, który wyciska z roli Ade znacznie więcej, niż sugerowałby tekst. W jego działaniach jest magnetyczna intensywność. Szczególnie dobrze radzi sobie z lekkością potrzebną do nakreślenia postaci 17-letniego Ade, badającego swoją tożsamość.

Ciekawe jest to, jak trudno zaangażować się w losy bohaterów, nie widząc ich ani razu w sportowym żywiole. Bez poczucia ich fizycznej sprawności i pasji (co doskonale rozumiała teatralna wersja Rydwanów ognia), trudno zbudować empatię. W The Pass losy Jasona i Ade po prostu pozostawiają widza obojętnym.

Tiffany reżyseruje z wielką klasą i wyczuciem. Choreografia zmian dekoracji jest wystylizowana i ciekawa, ale paradoksalnie obiecuje coś, czego tekst nigdy nie dowozi.

W rzeczywistości Tiffany, Tovey i Carr całkowicie przyćmiewają zagubiony i momentami powierzchowny tekst Donnelly’ego. To trio nadaje sztuce blasku i poziomu, który wykracza daleko poza umiejętności autora.

Szkoda, że tak wielkie talenty zostały zmarnowane na tak przeciętny materiał.

The Pass nie mówi niczego nowego, choć reklamowana jest jako „błyskotliwa historia o seksie, sławie i cenie zwycięstwa”. Hamlet porusza te same tematy w znacznie lepszym stylu. Mimo świetnej obsady i reżyserii, tym razem warto chyba odpuścić sobie tę rozgrywkę.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS